![]() |
||||
|
|
|
|
||
|
|
||||
PONOWNY ATAK NA BARDUTE (28.04.2010)
Staje się już tradycją, że pierwsze karpiowe weekendy sezonu, zaraz po zejściu lodu, spędzamy na Barducie. Po wyholowaniu pierwszej ryby przez Darka i dwóch braniach, stwierdziliśmy, że łowisko nie zawodzi nawet pomimo bardzo niskiej temperatury wody. Idąc za ciosem następny tydzień tez spędziliśmy na tej pięknej wodzie. Tym razem w zasiadce towarzyszył mi Paweł (szwagier). Ja wybrałem na miejsce położenia zestawów płytszą wodę(1,2-1,6 m). Paweł pamiętając swój wyjazd ryby z poprzedniego sezonu wybrał głębszą część akwenu (3-3,5 m). Wielkie było moje zdziwienie, widząc na jego trzech zestawach założone te same kulki. Różowe fluo(neon octopus), jakiejś lokalnej niemieckiej firmy, które kupił na targach w Berlinie. Jeszcze większe było moje zdziwienie, kiedy godzinę po wywiezieniu zestawów, u Pawła sygnalizator zaczął wyć. Ale jedzie...5 m holu i...no i ryba się spina. Szwagier miał pięć brań, z czego trzy ryby zeszły z haka podczas holu, a dwie stracił w zaroślach. Wydaję mi się, że ja miałem więcej szczęścia, a może nie o szczęście chodziło, i na cztery brania wszystkie ryby odwiedziły moją matę. Największy z wyholowanych karpi miał 13,2 kg. Najmniejszy pokusił się na kulkę neon octopus, którą uzyskałem drogą wymiany i obietnic od Pawła.
![]() ![]() ![]() ![]() W sobotę dojechał do nas Tomek, nie miał brań, ale jak on to określił, "frycowe zapłacone-teraz to już będzie tylko z górki" i zarezerwował sobie termin na łowisku. ![]() Następny weekend spędziłem na Barducie z Darkiem (leśnik) i Tomkiem(gsl). W tygodniu przed weekendem przeszedł front pogodowy. Temperatura w dzień a tym bardziej w nocy (-5) ostro spadła i opady śniegu i gradu nie wróżyły nic dobrego. Ale jak to się mówi "twardziele nie wymiękają". Ja usadowiłem się jak poprzednio na płytszej wodzie, Darek na głębszej a Tomek po środku. Po wywózce zestawów pierwsze popiskiwania zaczęły się na moim lewym sygnałku. Na zestawie tym założyłem kulkę neon octopus 20 mm. Nie były to brania do zacięcia, ale było niepodważalne, że kulka wzbudza zainteresowanie wśród karpi. Po trzech delikatnych braniach następuję bardziej zdecydowane. Zacinam. Ładnie nagięty kij, może być fajna ryba i ...po ośmiu metrach holu ryba najzwyczajniej spina się!! Nie, nie, żadna ryba najzwyczajniej nie spina się. Nie ma tłumaczenia, że zimna woda, ryba jeszcze słabo łyka lub, że za duża kulka (20 mm). Poprostu popełniłem jakiś błąd. Kulka coś w sobie ma a ja tego nie wykorzystałem. Nie minęło pół godziny i numer ze spiętą rybą powtarza Darek. Trzeba to przemyśleć, może rutyna nas gubi?. Po kolejnych 30 minutach znowu jedzie u Darka, tym razem nie ma pomyłki, ani błędu. Ryba dostarczyła podczas holu Darkowi i nam dużo radości. Karp byl bardzo waleczny. ![]() O 2:40 pobudka. Jedzie, tym razem u mnie, i po holu następny karp gości na naszej macie. ![]() Poranek budzi nas ostrym deszczem, jednak nie trwa to długo i już o godz. 8 rano Darek w blasku prześwitującego pomiędzy chmurami słońca holuje następnego pełnołuskiego. ![]() W ciągu dnia nastąpił całkowity zastój w braniach. Mieliśmy czas na porobienie przyponów, a ja nawet na wymianę na inny, przemyślany na wędce, z której mi spięła się ryba. Tomek nawet znalazł czas na powygrzewanie się w wiosennych promieniach słońca na pomoście. ![]() Piękny słoneczny dzień wzbudził w nas nadzieję na dużą ilość brań. Jeszcze przed wieczorem znowu mój lewy sygnalizator nam o sobie przypomniał. Pi ....pi,,,,,pi..pi.pipipi. Znowu "różowa landryna" swym kuszącym wyglądem i aromatem naciągnęła jakiegoś karpia. Może nietrafne jest tu użycie słowa "jakiegoś", raczej powinno być przepięknego pełnołuskiego o wadze 14 kg. Podczas holu karp zwiedził połowę łowiska, przepływając pomiędzy wszystkimi wędkami, które były wywiezione. Troszkę podniósł nam ciśnienie, ale akurat to lubimy. ![]() Po szybkiej wywózce zestawu na "różowca" znowu delkim zasygnalizował pi...pi. No i to były ostatnie popiskiwania tej zasiadki. Zimna a wręcz mroźna noc (-4 st), skok ciśnienia pokrzyżowały nam ambitne plany na dużo brań i holi. Fajnym trafem 3 hole nagraliśmy kamerą, więc będzie, co oglądać i oczywiście zaklepaliśmy sobie terminy na następną zasiadkę. Już nie mogę się jej doczekać. ![]() ![]() Czesław Jankowski |
||||
![]() |
||||
|
|
|
|
|
|