Strona główna          Skład - galeria          Artykuły          Filmy          Przyjaciele teamu        

JESIENNA GOPALENICA 2008

Jak co roku jesienią dostaję ciągotek, żeby powędkować sobie na Goplanicy. Zgodnie z teorią, że im zimniej tym ryba idzie głębiej nasze stanowiska w tym okresie zajmują głębszą część akwenu. W tym roku spływające do mnie z łowiska wiadomości nie były zadowalające. Przez cały sezon na łowisku nie było imponujących wyników. W głębszej części jeziora pod brzegiem przeżedziła się, a miejscami całkiem zanikła roślinność wodna. Na skutek tego karpie przeniosły swoje żerowiskana na płytszą mocno porośniętą roślinnością część łowiska. Prowadząc wzmożony wywiad dowiedziałem się, że od września na Goplanicy koledzy złowili 2 ryby i mieli 2 brania gdzie ryba okazała się lepsza.

Jesienne karpie nie dawały żadnych oznak żerowania. Tylko od czasu do czasu zdradzały swoją obecność jakąś spławką. Złe wiadomości z łowiska też mogą zadziałać jak wyzwanie i ja tak to potraktowałem. Umówiłem się z Arkiem z Elbląga na dzienną zasiadkę 18 października. Jeszcze pod osłoną nocy zainstalowaliśmy się na łowisku na swoich stanowiskach. Z rana pogoda była marna. Ale zimno i mglisto nigdy nie przeszkadzało na Goplanicy rybom w braniach. Tym razem było inaczej. Całkowity brak żerowania i jakichkolwiek znaków bytności karpi. Woda martwa. O 10 zwineliśmy zestawy, zmieniliśmy kule i od nowa czekanie. O godz 12 zerwał mnie z fotela przeraźliwy gwizd sygnalizatora. Jedzie . . . i to nieźle. Zacięcie, parę minut holu i na macie wylądował przepiękny, pełnołuski piętnastak. Do końca zasiadki nie było więcej brań, ale z całą pewnością mogę stwierdzić, że karp którego złowiłem napewno w tym roku nie był jeszcze przez nikogo zahaczony. I taka właśnie jest Goplanica. Nie łowi się tu dużo ryb, ale każda złowiona to nówka - ryba, która jeszcze w danym roku nie była na haku. I właśnie za to lubię Goplanice.