Strona główna          Skład - galeria          Artykuły          Filmy          Przyjaciele teamu        
ZASIADKA NA KOBLOV - maj 2010


W dniach 07-13 maja wraz z dwoma kolegami wybrałem się na zasiadkę na łowisko Koblov w Czechach. Z Inowrocławia wyjechaliśmy o 23.00 i po 7h z krótką przerwą na kawę byliśmy na miejscu. Około godziny 7.00 na łowisku pojawił się właściciel łowiska, który wskazał nam naszą miejscówkę. Jak się później Okazało, wędkowaliśmy w miejscu mało urozmaiconym (mało zaczepów i równy blat bez dołków i górek). Właściciel skrupulatnie sprawdził nasze zestawy oraz zanętę. Wprowadził on wiele zakazów i nakazów, ale o tym później. wiele osób w sieci narzekało na właściciela, ale jak się okazało nie mieliśmy z nim żadnych kłopotów przez kolejne dni wędkowania. Kiedy ja rozkładałem sprzęt i obozowisko, Kruszon na szybkiego umieścił swoje zestawy w łowisku, Uzbrojone tylko w siateczki pva. Po 40minutach miał dwa karpie (10 kg i 8kg). Myśleliśmy, że to dobry znak. Jednak po wysondowaniu dna, umieszczeniu markerów i zanęceniu nastała cisza.












Dopiero wieczorem mieliśmy pierwsz brania. Pogoda nas nie rozpieszczała codziennie "mała" burza i spore opady.Pogoda miała duży wpływ na naszE brania. Ja przez pierwszE 4 dni nie miałem ani jednego brania w dzień, a Kruchy ani jednego w nocy, choć markery mieliśmy na jednej wysokości. Żeby tego byłO mało, jeden marker mieliśmy wspólny między nami 90m od brzegu.Wywoziliśmy ja 1m w lewo a kruszon 1m w prawo od markera, a łapaliśmy na zmianę ja nocą on w dzień. W trakcie naszej zasiadki woda podniosła się o jakieś 30-40cm co było spowodowane podnoszeniem się poziomu Odry. Po rozmowie z Rene (właściciel) dowiedzieliśmy się, że łowisko nie jest połączone bezpośrednio z Odrą (kanałem czy strumieniem).Właściciel wyjaśnił nam, że woda podnosi się przez wody gruntowe.Zimna woda gruntowa od dna ( jakieś 50 -100cm) powodowała, że woda się ochładzała i ryby stały w połowie wody. Dopiero po wymieszaniu, znów brania się poprawiały. Najlepsze stanowiska znajdują się na 120 do 200cm (no i w sporych krzaczorach) niestety w te miejscówki znajdowały się w drugie części zbiornika. Nie ma co narzkać, byliśmy tam pierwszy raz i frycowe trzeba było zapłacić. Poznaliśmy fajną ekipę z teamu karpiowego z miejscowości Sośnie. Wędkowali oni tam już czwarty raz, więc doradzili z kulkami zestawami końcowymi i opowiedzieli trochę o strukturze i ukształtowaniu łowiska. No dość pisania może teraz kilka fotek moich kalabanków:








Karpik złowiony na spółkę z kolegą z Śośnie. Ja wywoziłem jeden zestaw byłem na pontonie, a na drugim kiju juz jechała ta ósemka!!!




Przez 6 dni karpiowania razem złapaliśmy 50 kalabanków. Jednak po zapoznaniu się z łowiskiem i rozmowach z innymi karpiarzami już wiedzieliśmy, że są miejca o wiele bardziej łowne. Dla przykładu powiem wam, że na jednej z takich miejscówek, dwóch karpiarzy po 4 dniach miało 121 sztuk misiaków, ale te stanowiska zarezerwowane są do końca października.Są to miejsca przy domkach, które można wynająć minimum na 7dni (ale opłaca się). Na koniec wrzucę regulamin i cennik łowiska. Napiszę na szybko, że domek 4- osobowy za tydzień kosztuje 280zł ( na czterech oczywiście). Jak obchodziłem łowisko to oczywiście zaszedłem do domków, które były otwarte.Oto one:




A teraz tak w skrócie o Koblov... łowisko Koblov to 12 hektarowa woda z niewielka wyspą w południowej częścii zbiornika. Średnia waga misiaków to 9-11kg i 75% to karpie pełnołuskie. Pływają oczywiście tam większe sztuki, ja miałem prawie dwie szesnastki, koledzy z Sośnie mieli 19kg i 18kg. Czechom po drugiej stronie udało się złowic sztukę o wadze 22kg. Więc jest po co tam jechać, choć z Gdyni mamy tam jakieś 630km. Reszta fotek














.... i w tym miejscu miał być zamieszczony regulamin łowiska jednak z powodu powodzi nie wiadomo czy łowisko bedzie w dalszym ciągu przykuwać zachwycone oczy karpiarzy gdyż częśc karpi mogła "zmyć się z łowiska".
Przemek Grzeliński