Strona główna          Skład - galeria          Artykuły          Filmy          Przyjaciele teamu        

KRĄŻNO - długi czerwcowy weekend (09.06.2010)

Mój długi weekend czerwcowy zaczął się dla mnie pięknie, dobrą prognozą pogody. Już było super. Pomimo tego ze w każdej chwili mogłem dostać telefon wręcz z nakazem powrotu do domu, na krążno przyjechałem bardzo zadowolony. Miejscówkę oddał mi Karol, bo nie mógł od środy usiąść, a po co miała się marnować. Rozbijałem się przy lekkiej mżawce i nawet ona nie wpłynęła na mnie negatywnie. Temperatura powietrza 14 st, powierzchni wody 16st. Sondowanie okolicy i miejsce położenia zestawów oznaczyłem dwoma markerami. Wiedząc, że karpie na tym łowisku już dobrze pobierają pokarm, okolice markerów obnęciłem z grubsza kukurydzą z konopią. Po spłynięciu pontonem na brzeg do działania przystąpiła łódka zdalnie sterowana. Zestawy (myślę, że) dobrze wywiezione, do wsypów do dodatkowego zanęcenia trafiły 3 rodzaje peletu. W momęcie wywózki ostatniego zestawu przyjechał do mnie właściciel - Tomek. Jak zwykle miła i wesoła rozmowa też na temat zbliżającej się imprezy 3PK. Między czasie na lewej wędce jedzie. Oooo ... Dobry zwiastun. 5 Minut holu i na macie ląduje karpik o wadze 8 kg. Żaden olbrzym, ale dobra prognoza na parę dni zasiadki. Wieczór i samotna noc (nie licząc odwiedzin karpi) przyniosły mi fajny wynik 5 ryb(5-10kg). Rano odwiedził mnie Łukasz i przy kawie miałem następne 2 brania(6i8kg). Łukasz, tak jak i ja, zdziwił się ze ryba bierze w dzień. Super.



O 16 dojeżdża do mnie Karol i Przemek - koledzy z teamu. Ja z Przemkiem podzieliłem się moją miejscówką, która potem okazała się karpiową pustynią, a Karol.... no właśnie, Karol pokazał nam, że miejscówka jest ważna, ale bez przesady, trzeba przemyśleć też inne aspekty karpiowania. Druga sprawa, że wybierając miejsce do łowienia, jak się potem okazało, odciął naszą miejscówkę od ryby aż tak bardzo, że zaczęło brakować mi powietrza. Przez pierwsze 2 doby złapałem 12 karpi, przez następne jednego karpika 2 kg (chyba rekord wielkościowy). Karpie na całą naszą miejscówkę napływały z lewej strony i docierały do lewej lub środkowej wędki Karola. Jedynym wyjściem z tej sytuacji dla mnie mogła być zmiana miejsca połowu, lecz nie lubię przemieszczać się w trakcie zasiadki, pozatym atmosfera była wspaniała. Największe z moich karpi ważyły 10kg, 10.5kg, 11kg, 11,6kg.









Karol wyholował ok 10 ryb a największe z nich to 11,5kg, 12kg i....









....dwa rekordy łowiska - golasa 17,8kg, pełnołuskiego 17 kg.












Przemek podniósł swój rekord życiowy z 11 do 13 kg łowiąc karpia pełnołuskiego.





Pogoda, żarłoczne podejście karpi nam dopisało i przez to było naprawdę przyjemnie posiedzieć nad wodą. Dorzucę jeszcze ze poprzedniego weekendu Karol i Przemek wyholowali z tego samego miejsca 8 karpi w tym 17,4 kg.












Czesław Jankowski. .