|
|
PIERWSZA ZASIADKA NA BARDUCIE (13.04.2010)
9 kwietnia wybrałem się z Darkiem i Tomkiem na łowisko Barduta. Ciężka i długa zima dawała duży znak zapytania co do brań o tak wczesnej porze roku. Lód zszedł z wody 10 dni wcześniej.
Po przybyciu nad wodę - miłe zaskoczenie. W miejscach poprzednich dwóch pomostów stoją nowe, powiększone, mocne, stabilne 2 "platformy". Oczywiście nie obyło się też bez niemiłych niespodzianek. Moja pawęż z silnikiem nie pasowała do nowego pontonu Darka i nie obeszło się bez wiosłowania. Oj szybko idzie się przyzwyczaić do komfortu, jakim jest silnik.
Załamanie pogody i temperatura 4 st nie wróżyła nic dobrego. Pierwszego dnia pod wieczór pierwsze branie u Darka. Pi pi .. biegniemy do wędek, następne pi pi i kolejne. Dobiegając do wędek widzę, że swinger ostro opadł. Zacinka Darka .... i pudło. Okazało sie, że szczupak przegryzł żyłkę w połowie. Rozpacz Darka - nowa technium a 70 metrów poszło się ..... .
Noc minęła spokojnie (+1 st), karpie żadnej niespodzianki nam nie zgotowały. Ranek przywitał nas chłodem i deszczem. Chcąc wypić jakiegoś browarka trzeba było go najpierw podgrzać na grilu.
W sobotę postanowiliśmy wywieźć zestawy wcześniej, jak tylko nastąpi jakaś przerwa w opadach. O godzinie 13 już byliśmy obrobieni. Znowu nastał czas wyczekiwania. Jak dnia poprzedniego, przed zmrokiem, u Darka na sygnałku znowu pi pi ....pi pi. Z radością na ustach pociskamy w kierunku wędek. Rzucam "szczupal zgłodniał? Znowu ma ochotę na twoją technium?" Odpowiedź Darka- niech tylko spróbuje. Zacinka i ...... pudło. Było delikatne branie i ryba się nie zapięła.
Pomimo tego, że już prawie ciemno, pakuję się do pontonu i jeszcze raz wywożę Darkowi zestaw w to samo miejsce. O godzinie 1 w nocy sygnałek Darka wyje jak wściekły. W końcu coś porządnie łyknęło. To z tego samego miejsca, co ostatnie branie. 130 metrów holu i ryba ląduje na macie. W nocy już nic więcej się nie wydarzyło. Około 7 rano miał jeszcze branie Tomek, ale też było delikatne i przy zacięciu ryba się spięła.
Małą ilość brań i to jeszcze tak delikatnych można tłumaczyć niską temperaturą. Powietrze miało +1 do 4 stopni a woda przy dnie 4 stopnie. Ryba nie była zbyt ruchliwa i łapczywa na nasze kule. Ranne ważenie karpia Darka wykazało 8,2 kg. Najprawdopodobniej jest to najmniejszy karp, który pływa na Barducie niemniej jesteśmy bardzo zadowoleni, że chociaż jedną rybę udało nam się przechytrzyć w tak niesprzyjających warunkach pogodowych.
Następny weekend znowu zrobimy najazd na Bardutę tym bardziej, że jesienią zostały tam dopuszczone ryby o wagach 17 do ponad 20 kg. Ja jestem na nie gotowy, a czy one na mnie też? To się okaże.

Czesław Jankowski
|
|